RPGaMonth 2022

RPGaMonth 2022

Kogo chciałbyś zaprosić do grania w RPG?

Wszystkich, a w zasadzie jak tylko mam ku temu okazję to zapraszam na sesję, żeby każdy mógł się  przekonać, czy gry fabularne to jest to. Mniej więcej od dwóch lata staram się wciągać nowe osoby do hobby bardziej intensywnie niż wcześniej. Największą satysfakcję sprawia mi, kiedy z nami zostają. Wiem, że nie zawsze każdy ma czas w ciągu roku, żeby regularnie grać, ale fajnie jak nawet raz na jakiś czas się odezwą i w coś zagramy.

Jakie systemy są idealne do wprowadzania nowych osób w RPG?

To bardzo trudne pytanie, bo na pozór wydaje mi się, że to indywidualna kwestia. Jeżeli jednak musiałbym coś wybrać, to postawiłbym na tradycyjne systemy fantasy. Może nieco przewrotnie zacznę od tej drugiej części. Wydaje mi się, że światy fantastyczne, stylizowane na późne średniowiecze, czy wczesny renesans mają zdecydowanie niższy próg wejścia od innych. Każdy słyszał o rycerzach, czy  zetknął się z Władcą Pierścieni. Dużo trudniej jest wejść w Cyberpunka, czy nawet jakąś odmianę space opery zupełnie nie znając klimatu. Dlatego wydaje mi się, że postawiłbym na Warhammera, czy Dungeons&Dragons, bo wybierałem z gier po polsku. Być może za jakiś czas dołożyłbym do tej listy Cień Władcy Demonów. Bardzo wiele sobie obiecuję po tym systemie.

Mam poczucie, że replikuję tutaj swoje doświadczenia, ale mimo wszystko wydaje mi się, że ten tradycyjny model grania jest znany chociażby z popkultury, więc łatwiej się do niego zaadaptować. Chociaż nie będę ukrywał, że jestem ciekaw jak to jest zaczynać od PbTA. Niestety czasu nie cofnę i już tego nie sprawdzę.

Kiedy pierwszy raz grałeś w RPG?

To było jeszcze w podstawówce miałem dziewięć albo dziesięć lat. Prowadził nam starszy brat jednej z koleżanek. Pamiętam, że graliśmy w Warhammera w stodole na Mazurach. Był doskonały klimat. Do tego stopnia, że to ze mną zostało, ale o czym była ta przygoda zupełnie nie pamiętam.

Gdzie zorganizowałeś pierwszą grę w RPG?

Wydaje mi się, że to niehumanitarne kazać się cofać tyle lat. Na pewno pierwsza sesja, w której brałem udział była w stodole. Pewnie zdarzało nam się grać w szkole na korytarzach, ale tak na poważnie to się zaczęło w gimnazjum jak chodziliśmy po swoich mieszkaniach i graliśmy. Każdy miał swój system, który prowadził i wiadomo było, że jak idziemy do Artura to będzie Earthdawn, a jak do Mateusza to Gasnące Słońca. To były dobre czasy. Człowiek nawet nie wiedział jakie ma szczęście, że tylu rzeczy doświadczył bez przesadnego wysiłku. 

Dlaczego inne osoby mogłyby polubić te gry?

Ja myślę, że każdy, kto lubi dobre opowieści ma w sobie potencjał, żeby polubić gry fabularne. Kilkukrotnie już wspominałem, że pod koniec zeszłego roku wspólnie tworzone historie przy stole zdawały mi się o niebo lepsze od książek, które pochłaniałem. Dlatego wydaje mi się, że jeżeli ktoś jest miłośnikiem fabuły, to odnajdzie się w tego typu grach. Pewnie najlepiej zacząć od takich, których motywy będą nam najbliższe. 

Jak poszerzyć pulę osób grających w RPG?

Wydaje mi się, że tak jak na wszystko jest tutaj jedna skuteczna recepta. Trzeba zakasać rękawy, systematycznie pracować i nie zrażać się początkowymi niepowodzeniami, bo na pewno takie będą. W tym przypadku praca polegałaby na wyjściu do ludzi i zachęcaniu ich do grania w RPG. Obserwuję, że coraz bardziej popularne np. w korporacjach jest wspólne spędzanie czasu po godzinach roboczych. Jedni grają w planszówki, inni wybierają gry fabularne. W związku z tym jest potrzebna pewna otwartość i gotowość, żeby wyjść ze swojej bańki i rozszerzyć działania. Wydaje mi się, że dobry przykładem jest Czas na Przygodę organizowany przez Stowarzyszenie Avangarda. Super, że można przyjść i spróbować swoich sił. Nawet jak ktoś się nie odnajdzie, to było warto.

Kto Cię wprowadził w RPG?

Należy wskazać dwie osoby. Pierwszą z nich był starszy brat moich koleżanek, o którym już wcześniej wspominałem. To było na mazurach w latach dziewięćdziesiątych. My mieszkaliśmy w domku, a oni na campingu. Pamiętam, że w ciągu dnia toczyli bitwy w Warzone i w karciankę Kult. Wieczorami zbierali się, żeby grać w Warhammera i Zew Cthulhu. Do dzisiaj czuję te emocje. Nawet mam przed oczami jedną scenę jak walczyli z trollami. Muszę przyznać, że jak się jest dzieckiem to te obrazy w głowie są bardziej plastyczne. Ciągle to widzę. Drugą osobą był mój kuzyn, z którym co prawda tylko raz grałem, ale ilość opowieści na spacerach z psem była przeogromna i inspirująca, zwłaszcza że wybierał zupełnie inne pozycje. Jemu towarzyszył Gurps i Świat Mroku. Może dlatego mam dzisiaj na półce nieużywany podręcznik do Wampira piątej edycji.

Jaki był drugi system RPG, który kupiłeś?

Pierwszym była na pewno Pierdycja. W związku z tym wychodzi na to, że drugim były Dzikie Pola, bo zdążyliśmy jeszcze w nie zagrać w podstawówce. Ciekawie się to ułożyło. Chociaż jak tak sobie myślę, to drugi też mógł być Wilkołak Apokalipsa. W każdym razie, któryś z tych dwóch.

Kiedy pierwszy raz prowadziłeś sesję?

Na pewno w podstawówce. Chociaż z perspektywy czasu pewnie ciężko byłoby to nazwać pełnoprawną sesją, przynajmniej jeśli chodzi o Warhammera, bo jak zaczęliśmy grać w Dzikie Pola, to już było fajnej. Nie chce skłamać, ale wydaje mi się, że to się zbiegło w czasie z premierą Ogniem i Mieczem Hoffmana, więc byliśmy wszyscy bardzo nakręceni na Komudę i Rzeczpospolitą Szlachecką. Do dzisiaj pamiętam nazwy niektórych cięć szablą, trochę szaleństwo.

Gdybyś mógł żyć w wybranych światach z gier, to w jakich?

To zależy, czy chciałbym wieść spokojne życie, czy jednak zostać awanturnikiem. Ciekawa wydaje mi się koncepcja zamieszkania w settingu Mutanta: Rok Zerowy. W końcu jest tam jakiś Eden, a któż z nas nie chciałby chociaż na chwilę trafić do jakiegoś raju?

Dlaczego zacząłeś grać w RPG?

Właściwa odpowiedź, bo powinna brzmieć bo mogłem, ale może uda mi się ją jakoś uszczegółowić. Przede wszystkim gry fabularne były elementem mojego krajobrazu. W zasadzie w każdej grupie, z  którą obcowałem był ktoś zakorzeniony w hobby albo nawet kilka takich osób. Zdarzało się, że graliśmy na zbiórkach zastępów, na przerwach w szkole i popołudniami. Po prostu nie było jak od tego uciec. Z drugiej strony ja nigdy nie byłem typem osoby głęboko osadzonej w grach komputerowych i może w ramach przeciwwagi poszedłem w inne gry. Kto wie?

Jak zmienił się Twój styl grania odkąd zacząłeś grać?

Diametralnie. Zostałem wychowany w duchu tradycyjnego grania, gdzie wszechwładza mistrza gry była nieograniczona. Graliśmy tak przez długi czas. Jednak w pewnym momencie zaczęło się coś zmieniać i mam wrażenie, że jak dziwnie by to nie zabrzmiało, to gramy teraz bardziej zespołowo. Zresztą wzrosła nasza świadomość hobby i ogólnie życiowa, dzięki czemu jesteśmy w stanie lepiej określić na czym nam zależy i czego oczekujemy.

Natomiast jako gracz przeszedłem krótką drogę. Zacząłem i skończyłem swoją karierę bohatera jakoś na przełomie tysiącleci. Dopiero pod koniec drugiej dekady wróciłem do bycia graczem, więc ciężko stwierdzić, żeby tu była jakaś naturalna zmiana. Raczej budowałem swój styl całkowicie od nowa. Obecnie najwięcej frajdy sprawia mi odgrywanie postaci i na tym się skupiam.

U kogo chciałbyś zagrać sesję?

Jest parę takich osób, ale chyba nie zdradzę ich tożsamości. Uchylając rąbka tajemnicy, powiem tylko, że to są eksperci od pewnych systemów, a przynajmniej ja ich tak postrzegam. To znaczy, że chciałbym zagrać u prawdziwych zajawkowiczów. 

Jaka byłaby Twoja idealna gra?

Taka, w której wszyscy przy stole ogarniali by zasady i mógłbym skupić się kreowaniu świata. Zasadniczo lubię gry, w których nacisk jest rozłożony równomiernie pomiędzy graczy i drużynę. Doceniam te systemy, które premiują pracę zespołową i w takim upatrywałbym idealnego.

Jakie są Twoje ulubione realia gier? Przeszłość, teraźniejszość, czy przyszłość?

Najbardziej lubię wątki postapokaliptyczne i cywilizacje chylące się ku upadkowi. Nie ma dla mnie specjalnego znaczenia, czy to się dzieje w przeszłości, czy przyszłości. Zawsze jest w tym jakaś tajemnica, bądź ciekawa opowieść do poznania i opowiedzenia. O teraźniejszości nie bardzo umiem się wypowiedzieć, ponieważ mam stosunkowo niewielkie doświadczenie.

Gdzie znajdują się Twoje idealne miejsca do grania?

Mam w sobie dosyć duży pierwiastek domatora, więc lubię grać wieczorami przy dużym stole w czyimś mieszkaniu. W znaczącym procencie traktuje sesje jako spotkania towarzyskie, więc lubię dobrze się czuć. Czasami, kiedy najdzie nas ochota na wzmocnienie naszych przeżyć jeździmy na biwaki, żeby pograć i to też ma swój klimat, kiedy w kominku skwierczy ogień, a opowieść toczy się pośród drewnianych ścian.

Dlaczego Twoja ulubiona gra została z Tobą?

Może dlatego, że jest jedną z najpopularniejszych gier na świecie. Zaczynałem od Warhammera, ale raczej na nim nie skończę. Chociaż może jak kiedyś spróbuje trzeciej edycji albo Starego Świata na Gensys to wszystko się zmieni. Ciężko robić takie projekcje, bo zawsze jest coś nowego do poznania i zagrania.

Jak długo trwają Twoje sesje?

Kiedyś wydawało mi się, że wyznacznikiem dobrej sesji jest długość. Jak graliśmy krócej niż cztery godziny, to kończyłem zawsze z poczuciem rozczarowania. Teraz wychodzę z założenia, że liczy się suma przeżyć, a nie ich długość. Na żywo gramy przeważnie od dwóch do czterech godzin. Przez internet najchętniej nie grałbym wcale, ale tam zdarza się od trzech do sześciu.

Jakimi postaciami teraz grasz?

Obecnie gram tylko Benardem, o którym już pisałem na blogu, więc nie chciałbym się powtarzać, ale zawsze mogę uchylić rąbka tajemnicy przed nowym sezonem. Mój bohater będzie szukał zemsty. Wydaje mi się to bardzo ciekawe, bo jeszcze czegoś takiego nie odgrywałem. Poza tym mam za sobą kilka jednostrzałów, gdzie byłem graczem, ale żadna z tych postaci nie została ze mną na długo, chociaż o nich pamiętam.

W jakiej sytuacji jest teraz Twój bohater?

Skończyliśmy sezon. Na finiszu Bernard musiał stawić czoła swojemu dawnemu przyjacielowi, który wcale nie był jego wrogiem. W efekcie zabił jedyną mu życzliwą osobę spoza drużyny. To było ważne wydarzenie, dlatego uznałem, że wokół niego zbudujemy dalszy ciąg historii Bernarda. W końcu ktoś doprowadził do tego, że musieli stanąć naprzeciwko siebie i walczyć. Te osoby odpowiedzą za tą bezsensowną śmierć. Przynajmniej taką mam nadzieję.

Kiedy zacząłeś grać tym bohaterem?

Nieco ponad rok temu, po tym jak zginął Trak, o którym też mogliście przeczytać na blogu, więc nie będę się powtarzał.

Gdzie ta postać była?

W zasadzie ciągle jest w Averlandzie, gdzie próbuje zdestabilizować sytuacje społeczno-polityczną.

Dlaczego Twoja postać robi to, co robi?

Niewątpliwie przez cały sezon Bernard miał parcie na szkło, jak to się mówi. Chciał stać się rozpoznawalnym banitą. Zresztą poniekąd mu się to udało, bo wyznaczono za jego głowę nagrodę w wysokości stu złotych koron. Generalnie zależało mu na sławie. Teraz myślę, że to się zmieni. Będzie mścicielem.

Jak Twoja postać się zmieniła?

Bardzo. Na etapie projektowania był to zbuntowany paniczyk, który chciał zrobić wszystko, żeby udowodnić swoją wartość. Gdzieś w mglistej przyszłości chciał zdobyć władzę nad rodowymi włościami, ale to było pisane placem po wodzie. Raczej jako marzenie, niż realny plan. Jednak motywacja ze mną pozostała i Bernard zaliczył kilka spektakularnych akcji. Ciągle był również na etapie poszukiwań swojej ścieżki życiowej. Kiedy wydawało mu się, że podaży drogą światła, okazało się, że to co piękne z wierzchu niekoniecznie jest takie pod spodem. Dlatego odbił w kierunku swojego wewnętrznego mroku, od którego zaczynał swoją karierę. Umówiliśmy się z mistrzem gry, że gdzieś w połowie sezony znowu nastąpi odbicie. W jaką stronę? Nie mam jeszcze pojęcia.

Jaka jest Twoja ulubiona okładka do RPG?

To jest bardzo trudne pytanie. Nie wiem, czy byłbym w stanie wskazać swoją ulubioną okładkę książki, a co dopiero RPG-a. Mogę powiedzieć, że ze wszystkich edycji Warhammera aktualna podoba mi się najbardziej. Jestem wielkim fanem okładek do Never Going Home i Into the wyrd and wild, ale wskazanie jednej wydaje mi się niemożliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

c

Lorem ipsum dolor sit amet, unum adhuc graece mea ad. Pri odio quas insolens ne, et mea quem deserunt. Vix ex deserunt torqu atos sea vide quo te summo nusqu.

Wieści z gawry

Pazuremspisane, wprost do Twojego legowiska