Projekt: Społeczność Postapo cz. I

Projekt: Społeczność Postapo cz. I

Temat budowania społeczności w grach fabularnych jest bardzo obszerny. Do tego stopnia, że można by napisać cały poradnik o tym jak podejść do tego zagadnienia. Kto wie? Może to jest jakiś pomysł na nadchodzącą mroźną zimę. Co więcej, każdy kto kiedyś mierzył się z tą kwestią na pewno ma swoje przemyślenia i mógłby podzielić się zarówno doświadczeniem, jak i przekazać cenne wskazówki. W związku z tym postanowiłem poruszyć temat budowania społeczności w światach postapokaliptycznych.

Dlaczego właśnie taki? Pomimo tego, że są pewne prawidła konstruowania społeczności w grach fabularnych, to skupiska ludzkie powstające po zagładzie znanego im świata są na tyle specyficzne, że w moim odczuciu, należy im się osobny artykuł. Zazwyczaj każda zbiorowość jest częścią jakiejś większej całości. Jej relacje z ogółem mogą być szczątkowe. Zakładam, że nie każdy wieśniak w Imperium wie, jak nazywa się suzeren, ale pewnie słyszał o Karlu Franzie. W końcu kto o nim nie słyszał? Podobnie rzecz się ma z innymi systemami fantasy, czy też współczesnymi. Ludzie tworzą jakąś społeczność mniej lub bardziej rozproszoną. Oczywiście na potrzeby niektórych przygód tworzymy miejsca całkowicie odcięte od świata, które wytworzyły własne prawa i żyją na swój sposób. Pewnie w ich przypadku, część tych przemyśleń będzie mieć zastosowanie.

Podobnym przypadkiem są settngi, których akcja umiejscowiona jest pośród gwiazd. Dobrym przykładem jest Warhammer 30 000, gdzie część zamieszkałych planet została odnaleziona, bądź podbita i przyłączona do Imperium i już stanowi część tej ogromnej, w tym przypadku, zbiorowości. Jednak jest cała część kosmosu, która nie została jeszcze odkryta i czeka aż spłynie na nią światłość Imperatora. Podobnie rzecz się ma w przypadku światów, gdzie mamy do czynienia z Ksenosami. Tam też mamy szansę wyżyć się twórczo i stworzyć całkowicie nową kulturę i zasady rządzące społecznością. Myślę, że nadejdzie taki moment, kiedy będę mógł się również podzielić z wami przemyśleniami na ten temat. Jednak jeszcze nie teraz.

Co stanowi o wyjątkowości społeczności tworzonych w światach postapokaliptycznych? Wszystkie daleko idące konsekwencje końca współczesności. Nie ma większego znaczenia, czy to zagłada nuklearna, czy zombie apokalipsa. Pewien etap w dziejach się kończy i trzeba się zmierzyć z jego konsekwencjami. Jest kilka cech wspólnych wszystkich światów postapokaliptycznych, ale każdy z nich też się czymś wyróżnia. W Snowpiercerze bohaterowie stawiają czoła zamarzniętej ziemi przemierzając go pociągiem. W Uniwersum Metra 2033 ziemia została skażona przez zagładę nuklearną. Ludzie żyją pod ziemią w tunelach, a po powierzchni kroczą i polują wynaturzenia powstałe w wyniku radiacji. W Terminatorze, czy w Neuroshimie mamy do czynienia z buntem maszyn. Nie należy też zapominać o dosyć charakterystycznym telewizyjnym wątku, jakim jest zombie apokalipsa. To właśnie przyczyna zagłady sprawia, że każdy z tych światów jest wyjątkowy.

Gospodarka niedoboru

Istnieją jednak pewne rzeczy wspólne, które warto wyróżnić, bo są one jednocześnie przyczynkiem do rozważań jak zabrać się za tworzenie takiej społeczności. Najważniejszą rzeczą jest gospodarka niedoborów. Każdy świat postapokaliptyczny, z którym się zetknąłem zakłada brak pewnych kluczowych surowców. W zależności od koncepcji mogą, to być bardzo różne rzeczy, ale w większości przypadków fabryki stanęły. Nie produkuje się już nowych rzeczy. Podobnie sytuacja wygląda z rolnictwem. Nie ma już wielkich konglomeratów produkujących po kilkaset, a nawet kilka tysięcy ton kukurydzy rocznie. Pozostają niewielkie uprawy na użytek własny, bądź z niewielkim zapasem na handel wymienny. Dlatego tak częstym motywem w literaturze, czy kinematografii spod tego znaku, jest szeroko pojęta eksploracja.

Dlaczego to jest tak ważne? Przede wszystkim dlatego, że to co tworzymy powinno być wiarygodne. Są różne drużyny, ale moi gracze lubią wejść nieco głębiej w miejscach, w których się znajdują. Nie interesują ich fasady. Oni chcą dowiedzieć się, jak to się stało, że dana społeczność przetrwała po apokalipsie i trwa dalej, a podstawą przeżycia jest żywność i czysta woda. Tutaj dochodzimy do gospodarki. Nie musimy tworzyć całego systemu, chociaż pewnie im więcej przygotujemy tym łatwiej będzie nam odpowiadać na pytania bohaterów. Warto przemyśleć kilka podstawowych zagadnień. Skąd mieszkańcy biorą jedzenie? Gdzie znajduje się źródło czystej wody? Z kim dana społeczność prowadzi handel? Czy mają lekarza? Jeśli nie to, jak radzą sobie w przypadku obrażeń, czy zagrożenia życia? Czy w miasteczku/obozie jest prąd? Czy mają dostęp do jakiegoś unikalnego surowca, który daje im przewagę konkurencyjną? Za tymi pytaniami pewnie pójdą kolejne w zależności od tego jaką przygodę planujecie. Nie ograniczajcie się, ale też nie przesadzajcie tak, żebyście dalej czerpali z tego przyjemność.

Prawo i władza

Drugim kluczowym aspektem społeczności postapokaliptycznych jest ich wyizolowanie od istniejącego wcześniej społeczeństwa. Ludzkość taka jaką znaliśmy przestała istnieć. W jej miejsce pojawiły się niewielkie społeczności. Za tą defragmentacją ludzkości idą niebanalne konsekwencje. Najważniejszą z nich jest upadek państw, a co za tym idzie praw, które nimi rządziły. Przestają istnieć instytucje będące gwarantem przestrzegania konstytucji i kodeksów. Nie ma już rządów, policji, wojska. To wszystko przeminęło wraz z nuklearnym grzybem. Czy to oznacza, że nadszedł czas bezprawia? Niekoniecznie. Ludzka zbiorowość ma szansę przetrwać, o tyle o ile ich egzystencja zostanie unormowana przez pewne zasady. To nie musi być od razu cały kodeks praw, wystarczy ich kilka, ale takich, które rzeczywiście zapewnią pojedynczym jednostkom poczucie bezpieczeństwa i możliwość koegzystencji.

Podczas ostatniego scenariusza moi bohaterowie inwigilowali niewielką społeczność zwaną osiedlem. Pokojowe współistnienie oparto tam na patriarchalnej władzy, którą stanowiła rada mężów. Wszyscy mieszkańcy zobowiązani byli służyć w straży obywatelskiej, która zapewniała bezpieczeństwo i ochronę przed ewentualnymi intruzami. Szczególnym prawem obywateli było święte amerykańskie poszanowanie własności i prywatności. Również oglądając serial The Walking Dead można wyłapać pewne zasady rządzące tamtejszymi społecznościami. Główną z nich jest obowiązek pracy na rzecz dobra wspólnego. Jeżeli przyjrzycie się życiu w więzieniu, to każdy tam pełni jakąś rolę. Ma swoją działkę za którą jest odpowiedzialny. Innym dobrym przykładem jest Snowpiercer, który do momentu przewrotu podzielony jest na klasy, które charakteryzują się różnymi przywilejami i prawami, ale także obowiązkami względem ogółu.

Naturalną konsekwencją ustanowienia praw jest konieczność ich egzekwowania, a co za tym idzie trzeba powołać rząd, bądź wybrać przywódcę. Jednak sam lider to za mało, potrzebny jest jeszcze aparat represji taki jak policja albo jakaś jednostka paramilitarna zdolna wymusić przestrzeganie zasad. Tutaj dochodzimy do bardzo ciekawych rozważań. Jaki rodzaj władzy byłby najlepszy dla naszej planowanej społeczności? Otóż to zależy. Przede wszystkim należy rozpatrzeć na jakim etapie rozwoju jest ta społeczność. Jeżeli akcja naszego scenariusza dzieję się w niedługim czasie po kataklizmie to warto pomyśleć o silnym liderze. W trakcie kryzysów najlepiej sprawdza się zarządzanie przez jedną osobę. Co więcej ludzie mają potrzebę, żeby podążać za kimś. Wolą oddać prawo decydowania komuś innemu. Wydaje im się, że nie ponoszą wtedy odpowiedzialności za swoje czyny. Chciałbym podkreślić tutaj, że jest to obserwacja poczyniona na podstawie literatury i kinematografii poświęconej tematom postapokaliptycznym, a nie próba tworzenia teorii społecznej.

Myślę, że znowu warto odwołać się do żywych przykładów. Myślę, że najbardziej wiarygodnym i zarazem najbardziej niedorzecznym będzie Snowpiercer o 1001 wagonie, którym rządzi Pan Wilford. Przynajmniej tak myślą jego pasażerowie, bo ów jegomość nie załapał się na pociąg, jak to się mówi. Został samotny na peronie. W jego imieniu rządzi Melanie. Wystarczy, że odwołuje się do nazwiska przedsiębiorcy, który zaprojektował i zbudował wieczny pociąg. Z jego imieniem na ustach może podjąć każdą decyzję, nawet tę o życiu i śmierci pasażerów. Nic jej nie ogranicza. Nikt też nie zgłasza sprzeciwów. Podobnie jest na niektórych stacjach moskiewskiego Metra 2033.

Silny przywódca jest częstym motywem w postapokaliptycznych utworach, co jest dosyć naturalne zważywszy na okoliczności. Jednak co jeśli nie podoba nam się ta koncepcja? Na proste pytania, są proste odpowiedzi. To nasza społeczność i od nas zależy jak będzie wyglądać. Można podzielić władze pomiędzy kilka osób, które mają jakieś zasoby kluczowe dla danej grupy. Wtedy się wzajemnie szachują i muszą współpracować, niezależnie od osobistej sympatii. To może stanowić wspaniały przyczynek do dłuższej kampanii, w której będziemy starali się zdestabilizować daną wspólnotę, bądź wręcz przeciwnie utrzymać ją w ryzach. Możemy tez pomyśleć o sytuacji, w której jeden z głównych aktorów wykorzystuje obcych w celu osiągnięcia przewagi w relacjach. Generalnie jest to bardzo inspirujące studium przypadku.

A co z demokracją? No właśnie, tutaj dochodzimy do sedna problemu. To nie jest najlepszy system na czas kryzysu, ale jestem w stanie wyobrazić sobie społeczność, która już na tyle oswoiła się z nową rzeczywistością, że oddała prawo głosu swoim obywatelom. W zasadzie czemu nie? W końcu ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. Jednak warto pamiętać, że będzie to jakaś wariacja tego, co znamy. Ciężko wyobrazić sobie chociażby jakikolwiek podział władzy. Ponadto społeczności postapokaliptyczne są ze swojej natury paramilitarne, co ma istotny wpływ na jej funkcjonowanie. A kiedy nadejdzie kryzys, to i tak jedna osoba przejmie pałeczkę dowodzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

c

Lorem ipsum dolor sit amet, unum adhuc graece mea ad. Pri odio quas insolens ne, et mea quem deserunt. Vix ex deserunt torqu atos sea vide quo te summo nusqu.

Wieści z gawry

Pazuremspisane, wprost do Twojego legowiska