Nie da się zapomnieć o przeszłości

Nie da się zapomnieć o przeszłości

Kiedy możesz się odciąć

W zeszłym roku w ramach współpracy z wydawnictwem Triglav ogrywaliśmy Towarzyszy podczas dwudniowego biwaku. Materiały podsumowujące nasz wyjazd i setting, który stworzyłem na potrzeby tego wydarzenia znajdziecie pod poniższymi linkami:

Wyjazdowa formuła bardzo się sprawdziła. Dlatego postanowiliśmy ją kontynuować także w tym roku, chociaż w nieco innym składzie. Docelowo chcielibyśmy, żeby takie wydarzenie miało miejsce dwa razy do roku, ale zobaczymy jak wyjdzie. 

Myślę, że warto napisać kilka słów dlaczego warto pomyśleć o takim biwaku i jakie stwarza możliwości. Przede wszystkim zapewnia odpowiednią ilość czasu. Kiedy nastawiamy się i rezerwujemy w kalendarzu cały weekend na sesje, to wiemy na co się decydujemy i co będziemy robić. Wyjazdowa formuła ma również tę zaletę, ze ciężej z niej uciec, więc jak ktoś się decyduje to zostaje już do końca. Mam również poczucie, że taki wyjazd daje nam możliwość zamknięcia się w pewnej wspólnie tworzonej opowieści. Cały czas są Ci sami bohaterowie, sesje przeplatane rozmowami, ale nie ma takiego drastycznego wyjścia ze świata wyobrażonego, jak w przypadku codzienności. Nie wiem, czy też tak macie, ale czasami jestem ogromnie zmęczony skakaniem po różnych konwencjach i światach. Tutaj kończymy sesję fantasy, a chwilę później włączamy kryminalny serial. Wyjazdowa formuła bez dostępu do zaawansowanej technologii daje możliwość wyciszenia i zapewnia czas do refleksji nad tym, co się wydarzyło, co zadziałało, a co należy poprawić. 

Większość zalet wyjazdowej formuły grania patrząc z innej perspektywy może być jej największymi wadami. Przede wszystkim trzeba wygospodarować cały weekend, co może wydawać się wręcz niemożliwe w obliczu tego, że czasem ciężko umówić się na dwie sesje w miesiącu. Są też osoby, które może przerażać idea dwudniowego siedzenia przy stole i turlania kostkami. Absolutnie to rozumiem, dlatego mimo wszystko częściej jeżdżę w góry niż na tego typu wyjazdy. Poza tym wiem, że w dzisiejszych czasach ciężko oderwać się od technologii, co pewnie też może być odstręczające. 

Higiena sesji podczas biwaku

Wydaje mi się, że hasło zachowania higieny podczas sesji, nigdy nie jest bardziej aktualne, niż podczas tego typu wyjazdów. Niektórzy wspominają jak kiedyś siedziało się szesnaście godzin przy stole i rozgrywało sesje. Z perspektywy czasu może to wyglądać nienajgorzej, ale ja mam nieco odmienne doświadczenia. Ludzi zasypiających na siedząco, hektolitry energetyków, żeby przetrwać jeszcze godzinę i zmarnowany dzień, kiedy kończyło się wraz ze wschodem słońca. Zdecydowanie nie chciałbym już do tego wracać. Dlatego podczas wyjazdów gramy tyle ile jesteśmy w stanie. Kończymy sesję, kiedy ktoś powie, że potrzebuje chwilę przerwy. Zapewniamy sobie godziwe zaplecze kuchenne, żeby mieć ciepłe posiłki i dowolną ilość gorących napojów. 

Dlatego w stosunku do zeszłego roku graliśmy nieco mniej, ale mam wrażenie że wróciliśmy bardziej wypoczęci i przede wszystkim udało nam się zamknąć obydwie sprawy. W zeszłym roku mimo intensywnego grania nie skończyliśmy rewolucją, co mogło być frustrujące. Ilość spędzonych godzin przy stole nie zapewniła nam rozwiązania, a bardzo nam na tym zależało. 

W związku z tym, że w Glinę graliśmy po raz pierwszy postanowiłem przygotować przed wyjazdem tylko jedną sprawę. Nie byłem pewien ile zajmie nam czasu. Ostatnio hołduję zasadzie, żeby pierwszy rozgrywany scenariusz przygotowywać zgodnie z wytycznymi z podręcznika, jeżeli takowy je posiada. Dlatego zrobiłem to dokładnie tak jak było to opisane. Chociaż wydało mi się, że jest to niewielka ilość przygotowań jak do przygody poświęconej prowadzeniu śledztwa, to okazało się że to całkowicie wystarczyło. Nie ma potrzeby przygotowywania ogromnej ilości materiału. Wystarczy się skupić na sprawcy, motywie i zadbać o odpowiednią ilość dowodów. 

Bohaterowie po przejściach

Zanim przystąpiliśmy do śledztwa minęło półtorej godziny, którą spędziliśmy na zgłębianiu tajemnic Szybina i wyborze akt osobowych oraz zapełnianiu ich szczegółami. Dlaczego akurat to miasto? W podręczniku do Gliny znajdziemy dwie gotowe lokacje – Szybin i Lupowice. Znajduje się tam również sekcja poświęcona tworzeniu własnej przestrzeni. Tym razem jedna nie było na to czasu, ale dopuszczam taką ewentualność, że kiedyś do tego siądę i przygotuje swoje miejsce do rozgrywania kolejnych śledztw. Szybin jest sporą metropolią, która charakteryzuje się dużym zróżnicowaniem dzielnic pod względem zamożności, ale też zabudowy. Dzięki temu w trakcie gry łatwo zapamiętać charakterystyczne cechy danej części. Jednak z mojego punktu widzenia najważniejsi byli aktorzy zarysowani przez Wojtka Termiszewskiego. To oni natchnęli mnie do przygotowania pierwszego śledztwa, a moją drużynę do stworzenia bohaterów osadzonych w tej społeczności. W skład drużyny weszli:

Waldemar Dąborowski (Janek) – Akta osobowe: Stary wyga. Doświadczony policjant, który brał udział w Krwawych Chryzantemach. Pamięta jeszcze poprzedniego komendanta. Uważa, że za czasów jego młodości funkcjonariusze byli bardziej kompetentni. Dowodzi całą grupą dochodzeniową. W życiu prywatnym raczej stonowany i spokojny. 

Helena Hela (Inez) – Akta osobowe: Profiler. Pani policjant wierząca w ideały. Uważa, że każdego przestępcę powinna spotkać kara, niezależnie od okoliczności. Nie godzi się na zgniłe kompromisy. W życiu prywatnym zupełnie inna. Nie respektuje zasad moralnych.

Fabian Czabański (Wojtek) – Akta osobowe: Pozorant. Fabian nawet nie kryje się z tym, że pracuje dla obydwu stron, o czym dobitnie świadczy drogi zegarek na jego nadgarstku. Jednak sprytnie lawiruje utrzymując się cały czas na powierzchni. Ma problem z respektowaniem hierarchii. 

Marcin Kosa (Piotrek) – Akta osobowe: Punisher. Dawny żołnierz z Afganistanu. Ma wielu przyjaciół pośród ludzi Persa, co utrudnia mu zachowanie obiektywności. Nie stroni od przemocy i zgniłych kompromisów. Czasem dorabia sobie na boku u gangsterów. Na co dzień wozi się zabytkowym mustangiem. 

Porwanie młodego Chemika

Pierwszą sprawę chciałem osadzić w Szybinie, więc wykorzystałem bohaterów stworzonych przez Wojtka Termiszewskiego. Trzech ludzi Persa, czyli lokalnego przestępcy, działającego na swoim terenie porywa chemika, który pracuje dla ogólnopolskiego dystrybutora narkotyków Remika. Chłopak zostaje zawinięty z nowopowstałego klubu Kamfora, którego specjalnością są tańce z Greka Zorby. Sprawa zdawałaby się błaha i do szybkiego rozwiązania. Niemniej bohaterowie wikłają się w dużą ilość wątków pobocznych, tworząc relacje z nowopowstałymi bohaterami niezależnymi. W trakcie tego śledztwa odwiedziliśmy Centrum, Mlecze i Wysokie Wzgórze. Początkowo bohaterowie eksplorują temat uniwersytetu, chcąc jak najwięcej dowiedzieć się o chłopaku i jego powiązaniach. W trakcie gromadzenia kolejnych informacji wychodzi na jaw, ze młody Chemik zaopatrywał kolegów w prochy. Po odkryciu, że wraz z kolegą wyprowadził się z akademika Rumianek, akcja nabrała tempa. Policjanci byli gotowi przetrzepać całe mieszkanie, ale na miejscu pojawił się Alek Szumowski, mecenas a zarazem znajomy Kosy. Od tego momentu zaczęły się schody, bo Remikowi, czyli pracodawcy adwokata, zależało na tym, żeby chłopak się odnalazł, ale bez ujawniania szczegółów jego działalności. W końcu w wyniku żmudnej policyjnej pracy, czyli po prostu dzięki zapełnianiu zegarów na poszukiwanie tropów udało się drużynie uzyskać dostęp do nagrań z klubu i z banku, który znajdował się naprzeciwko. Okazało się, że w sprawę zamieszani są koledzy z wojska Kosy. Młodszy aspirant poszedł z nimi na układ, obiecał, że jeżeli zdradzą mu miejsce pobytu chłopaka, to puści ich wolno, zwłaszcza że to materiał dowodowy był dosyć miałki. Doszło do poważnego spięcia między bohaterami, ponieważ Helena uważała, że należy bezwzględnie ich skazać. Dzięki temu mieliśmy możliwość skorzystać z ruchu konfrontacja, który zadecydował, że sprawa pozostania niewyjaśniona. Drużyna podjęła decyzję, że nie skieruje dokumentów do sądu z powodu braku winnych. A chłopak się znalazł. 

Upadek legendy „Solidarności”

Triggery: pedofilia, molestowanie dzieci, morderstwo, 

Drugie śledztwo było projektowane już w trakcie wyjazdu. Drużyna wyraziła chęć, żebyśmy tym razem zbadali morderstwo. W związku z tym postanowiłem pomieszać kilka kryminalnych klisz i na ich podstawie stworzyć zbrodnię do zbadania przez drużynę. Wszystko zaczęło się od tego, że pewnego letniego poranka kościelna, jak co rano przyszła przygotować kościół przed mszą. Ku jej zdumieniu okazało się, że dawny proboszcz leży krzyżem przed ołtarzem. Zaskoczyło ją, że wstał tak wcześnie. Dopiero po chwili zorientowała się, że jest martwy, a na dodatek owinięty we flagę Solidarności. Drużyna dosyć szybko ustaliła, że ofiarą jest dawny kapelan związku zawodowego, zasłużony dla Szybina. Brakowało im motywu. Dopiero po przeszukaniu mieszkania należącego do duchownego okazało się, że krzywdził dzieci. Uwagę śledczych przykuło pamiątkowe zdjęcie z pikniku rodzinnego Solidarności z 1981 roku. Helena postanowiła skorzystać ze swojej znajomości i udała się, żeby porozmawiać z seryjnym mordercą, który był jej kontaktem. Uznał, że ktoś w obliczu śmierci postanowił wyrównać rachunki. Sytuacja robiła się coraz bardziej napięta. Waldemar został oddelegowany, żeby podzielić się ze zgromadzonymi informacjami podczas konferencji prasowej. Tym razem miało obyć się bez przecieków, ale Fabian postanowił wykorzystać cenną informację, żeby natrętna pani redaktor odczepiła się od jego zegarka. Pod plebanią czekali manifestanci żądający rozliczenia księży. Fabian i Kosa postanowili mimo wszystko wejść do budynku, ale skończyło się to dramatycznym szturmem i aktywowaniem ruchu policjant wzywa pomocy. Tymczasem Waldemar wszedł do auli pełnej żądnych informacji dziennikarzy. Został wzięty w krzyżowy ogień pytań. Trwało to zdecydowanie za długo. Kiedy wrócił do swojego pokoju dostał zawału. Każdy kolejny dzień śledztwa zaczynał się w szpitalu. Co ciekawe mimo pozornego wyłączenia z akcji, dzięki ruchom robota papierkowa i książka telefoniczna postać Janka ciągle była w grze. Sam przyznał, że nawet na chwilę nie czul się wyłączony z akcji. Drużyna szybko odkryła, kto wyjechał przed czasem z pikniku. W morderstwo było zamieszanych dwóch braci. Jeden z nich był ciężko chory na raka, bez szans na uratowanie. Szybko przyznał się do winy. Zeznawał, że pomógł mu tragarz wynajęty w darknecie. Drużyna nie wierzyła. W końcu komisarz policji kazał im odpuścić. Uznał, że przeciąganie sprawy nikomu nie służy. Fabian się zbuntował i oddał odznakę. Wtedy do Waldka do szpitala przyszła jego bezpośrednia przełożona i zasugerowała zakończenie śledztwa w zamian za awans i większą emeryturę. Szef zadecydował. 

Co dalej?

Doszliśmy do wniosku, że wyjazdowa formuła się sprawdza. Dlatego spróbujemy zorganizować kolejny wyjazd na wiosnę. Tym razem chcielibyśmy zagrać w Kult, który ciągle czeka na swoją okazję. Pewnie zastanawiacie się co dalej z Gliną. Na pewno wróci na nasz stół. Myślę, że będzie ku temu jeszcze wiele okazji, bo system wydaje się być przyjazny także dla nowych graczy. 

Photo by JOSHUA COLEMAN on Unsplash

c

Lorem ipsum dolor sit amet, unum adhuc graece mea ad. Pri odio quas insolens ne, et mea quem deserunt. Vix ex deserunt torqu atos sea vide quo te summo nusqu.

Wieści z gawry

Pazuremspisane, wprost do Twojego legowiska